<
strona główna


 
Biuletyn Informacji Publicznej      wersja polska english version deutsch version
   
  

Urząd Miasta
Kazimierz Dolny
tel. +48 81 881-02-12
um@umkd.pl
Aktualności
List Burmistrza

W Kazimierzu rozgorzała bardzo emocjonalna dyskusja, do której postanowiłem się odnieść. Dotyczy ona mojej decyzji co do ograniczenia ruchu turystycznego podczas alarmu powodziowego ogłoszonego na terenie naszej gminy.

Przede wszystkim z całą mocą podkreślam, że była to decyzja przemyślana, podjęta mimo, że przewidywałem jakie może ona przynieść nastroje i konsekwencje. Dziś potwierdzam, że była ona konieczna i gdyby trzeba było – podjąłbym ją znowu, nie bacząc na nic innego niż bezpieczeństwo ludzi, nie tylko mieszkańców, ale i turystów. Kwestie te są nadrzędne i stoją ponad popularnością oraz wizerunkiem. Uznałem, że narażenie się jakiemukolwiek środowisku jest mniejszym złem, niż narażenie życia i zdrowia ludzkiego. Sprawy tej, jako człowiek odpowiedzialny, nigdy nie rozpatrywałbym w kategorii wyboru.

Decyzja podjęta została w odpowiednim momencie, dzięki czemu udało się zapobiec komplikacjom i sensacjom. Poprzedziła ją głęboka analiza i ocena stanu rzeczy, czyniona na podstawie obserwacji i szeregu konsultacji; był to proces podyktowany wyższą koniecznością, nie zaś impulsem. Uznałem, że moim obowiązkiem jako burmistrza, jest najpierw myśleć, potem działać - ale działać sprawnie i odpowiedzialnie. Świadomie gotów jestem podejmować decyzje niepopularne, lecz rozważne.

Decyzję o apelu do turystów o odłożenie odwiedzenia Kazimierza na inny termin podjąłem, gdy nastąpiło zalanie drogi dojazdowej od strony Puław. Turyści, którym udałoby się dojechać, mieliby utrudnioną drogę powrotu, ponieważ trasę tę zamknięto. Nie wiadomo, czy moglibyśmy liczyć na ich wyrozumiałość i na to, że będą nas dobrze wspominać. Co najważniejsze jednak – podstawowym zadaniem służb ratowniczych i porządkowych było opanowanie sytuacji i nie dopuszczenie do katastrofy. To był cel nadrzędny. Kierowanie ruchem i organizacja powrotu do domów Gości byłaby jedynie komplikacją. Priorytetem było uratować Parchatkę. Ruch turystów w takim momencie i przy tamtych okolicznościach mógłby się skończyć tragicznie.

To, że do tragedii nie doszło, zawdzięczamy w dużej mierze temu, że akcja przebiegała sprawnie i w sposób zorganizowany.

Sam byłem na wałach, na własne oczy widziałem panikę ludzi, morderczy wysiłek i odwagę strażaków, żołnierzy, ratowników, cywilów – im wszystkim winniśmy wdzięczność za to, że nas ratowali. W kontekście dramatów traconych domów, ataków chorób wywołanych strachem i tragedią, niepoważnym byłoby objaśnianie objazdów lub niezabranianie wstępu gapiom, których i tak nie brakowało. W tym również kontekście, gdy zagrożone było ŻYCIE ludzi pracujących na wale, nie wypada mi się ustosunkowywać do strat wywołanych przerwą w ruchu turystycznym i lukami w hotelowych grafikach… W akcji ratunkowej na wale brało udział w sumie ponad 1500 osób. W krytycznej chwili, na odcinku grożącym przerwaniem, ratownicy pracowali w dziesięcioosobowych grupach, by w razie czego woda zabrała tylko (tylko?) dziesięciu!

Widząc wszystkie te wydarzenia na własne oczy, uczestnicząc w ludzkim nieszczęściu, nie wyobrażałem sobie akcji ewakuacyjnych przy udziale turystów. A przypominam, że ewakuacja była zarządzona. W tym samym czasie, gdy obowiązywało zarządzenie, na drżący wał w Parchatce wjeżdżali motocykliści, chcący obejrzeć sobie akcję.

Nie bez znaczenia jest fakt, że mieliśmy problemy z prawidłowym funkcjonowaniem kanalizacji sanitarnej. Poradziliśmy sobie z tym, ale jednak przy większej ilości ludzi w Kazimierzu moglibyśmy stanąć przed kolejnym zagrożeniem, które mogłoby w konsekwencji przynieść znacznie większe straty.

Na koniec dodam, że trudno mi uwierzyć, by mój apel w mediach miał istotnie przypisywane mu ogromne znaczenie. Telewizje pokazywały zatopione Powiśle, nazywając je „najbliższą okolicą Kazimierza”. Nie odmawiajmy Polakom inteligencji i rozsądku: każdy, kto widział domy zalane po dach i stale podnoszącą się wodę, łzy i rozpacz - musiał w imię rozumu podjąć decyzję o pozostaniu w domu.

Zaraz po tym, gdy sytuacja się ustabilizowała, zarządziłem sprzątanie i wszelkie czynności przygotowujące miasto do kolejnego weekendu. Na bieżąco informuję o tym, że Kazimierz jest gotów do przyjmowania Gości, że są oni bezpieczni i pożądani.

 

Jestem głęboko przekonany że w tamten feralny weekend, jedyną atrakcją turystyczną byłoby zwiedzanie powodzi. Pozwólcie Państwo, że myśląc o tych którzy stracili wszystko, łącznie ze zdrowiem, pozostawię to bez komentarza.

 

Jeśli w przyszłości sytuacja będzie tego wymagała, bez wahania podejmę taką samą decyzję w trosce o życie ludzi. Niezależnie od okoliczności, których często nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w Urzędzie Miasta trwają intensywne działania promocyjne, które są długofalowym procesem. Nic nie dzieje się od razu. Efekty naszych inicjatyw, m.in. zawiązanych z pozyskanymi przez nas środkami unijnymi przeznaczonymi na rozwój marki „Kazimierz Dolny”, będą niebawem widoczne. Na koniec dodam, że panuje światowy kryzys i recesja w turystyce w ogóle. Nie zdołamy przeskoczyć tego faktu, lecz robimy wszystko, co w naszej mocy, by Kazimierz w jak najmniejszym stopniu odczuł skutki tej sytuacji i nadal był miasteczkiem atrakcyjnym, kochanym przez Turystów.

 

« powrót
 

<<   Wrzesień   >>
PoWtŚrCzPtSoNi
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30