„Kazimierz - jedna z najpiękniejszych i najważniejszych relikwii naszej kultury” (Konrad Winkler, Kazimierz malarski, „Wiadomości Literackie” 1939). Kazimierz Dolny jest miasteczkiem wyjątkowym. Miasto królewskie, w czasach „złotego wieku” miejsce jednego z większych w Rzeczypospolitej portów handlowych, szkatułka wypełniona perłami zachwycającej renesansowej architektury, malowniczych drewnianych willi, podcieni, ganków. Harmonia tego, co wyniosłe, dostojne i bogate, splecionego z „ujutnością” i swojskością skrywaną w zaciszu ogrodów, za drewnianymi płotami. Wspaniałości tego cudu dopełnia niespotykany nigdzie indziej krajobraz Małopolskiego Przełomu Wisły z górującymi nad doliną rzeki wzgórzami porozcinamymi gęstą siecią wąwozów, porosłymi lasem, sadami, z rozłogami pól po horyzont. Atmosfera dawności i czasu zastygłego w bielejących kamieniach porosłych dzikim winem, nie porównywalny do niczego zapach nagrzanych słońcem ganków, werand, sadów czynią miasteczko wręcz trochę archaicznym. Także i z tego powodu, że ciągle wyczuwalna i wciąż żywa, choć miniona, jest tu obecność społeczności żydowskiej od wieków licznie zamieszkującej to swoje „sztetl”. Wybitne walory architektoniczno–krajobrazowe Kazimierza zostały docenione przez malarzy i rysowników już dawno, bo w końcu XVIIIw. Znamienne, że malarz królewski Zygmunt Vogel, utrwalający na zlecenie Stanisława Augusta co cenniejsze miejsca ówczesnej Polski, poświęcił Kazimierzowi kilka akwarel. Po nim urokom Kazimierza ulegali graficy i malarze dwóch następnych stuleci – Barbara Czernof, Adam Lerue, Wojciech Gerson, Elwiro Andriolli, Józef Brandt. W 1909 r. Władysław Ślewiński urządził tu pierwszy malarski plener. Jednak prawdziwe „odkrycie” Kazimierza przez artystów nastąpiło w okresie międzywojennym. Od 1923 r. (do wybuchu II wojny światowej) regularne plenery malarskie organizował tu profesor warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych – Tadeusz Pruszkowski skupiający wokół swojej osoby liczne grono uczniów, spośród których wyodrębniło się ugrupowanie artystyczne najsilniej związane z Kazimierzem – „Bractwo św. Łukasza” z Antonim Michalakiem, Janem Zamoyskim na czele. W 1925 r. jako pierwszy osiadł tu malarz Jan Karmański. Od tej pory przez Kazimierz przewinęła się ogromna rzesza artystów. Tworzyli tu m. in. Zenon Kononowicz, Władysław Filipiak, Stanisław Łazorek i wielu innych. Miejscem zamieszkania i tematem swojej twórczości uczyniła Kazimierz wybitna pisarka Maria Kuncewiczowa. Wielokrotnie powracał tu wybitny fotografik Edward Hartwig. Nie sposób wymienić wszystkich wybitnych twórców, związnych z tym miejscem. Także i dziś Kazimierz postrzegany jest jako miejsce fascynujące, artefakt kultury, sztuki, życia artystycznego. Tu, w scenografii małomiasteczkowości, dzieją się czasem rzeczy wielkie, nietuzinkowe, zaskakujące. Wydarzenia godne najznakomitszych scen, koncerty zapadające w pamięć, wernisaże sław malarskich, spotkania literackie z noblistami, warsztaty, plenery artystyczne, happeningi, „okraszone” niekończącymi się wieczornymi pogawędkami w gronie artystów o tym, co ważne i nieważne, co boli, cieszy lub zachwyca. O tym, co ludzkie. Miasto festiwali artystycznych, dziesiątków galerii, muzeów. Miasto osławionego już Festiwalu Filmu i Sztuki, choć samo osierocone odejściem kina. Festiwal Muzyki i Tradycji Klezmerskiej, Letnie Wieczory Muzyczne w kościele farnym, Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych – to wizytówki bogatej tradycji kulturalnej miasta i regionu. „Kazimierska Konfraternia Sztuki” zrzeszająca kilkudziesięciu artystów zamiaszkujących miasteczko bądź na co dzień z nim związanych - to kolejny dowód ciągłości artystowskiej tradycji tego miejsca, porównywanego do osławionych kolonii malarskich Francji czy Włoch. Warto tego doświadczyć, warto tu być, by potem powracać.
|