Aktualności Drukuj Zapisz

Relacja z X Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego

Relacja z  X Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego
21
lipca
2022

Na Ukrainie trwa wojna z rosyjskim agresorem. Nie przeszkodziło to jednak w zorganizowaniu X Wołyńskiego Rajdu Motocyklowego. Uczestniczyło w nim 29 osób na 19 motocyklach i w 2 autach, którzy od 28 czerwca do 10 lipca pokonali w sumie 2,5 tys. km.

 

 

 

 

 

Trasa jubileuszowej edycji rajdu przebiegała łącznie z Polską przez 5 krajów: przez Słowację, Węgry i Rumunię, która miała być punktem docelowym w razie pogorszenia sytuacji na froncie, oraz Ukrainę, która dla stowarzyszenia Wołyński Rajd Motocyklowy zawsze jest punktem odniesienia, nawet wtedy, gdy granice pozostają zamknięte.

 

X Wołyński Rajd Motocyklowy zakładał przejazd śladami walk legionistów polskich, którzy w październiku 1914 roku walczyli w Karpatach, na dawnym pograniczu polsko-rumuńskim. Dlatego też uczestnicy rajdu odwiedzili wieś Berbeszti w Maramureszu, gdzie na początku października 1914 roku w walkach z rosyjskimi Kozakami - którzy najechali bezbronną ludność, paląc domy, rabując, gwałcąc i mordując - zginęło 6 żołnierzy II Brygady Legionów Polskich.

-Liczyliśmy się z tym, że będzie to miejsce opuszczone i zaniedbane, tymczasem naszym oczom ukazało się pięknie utrzymane, otoczone drewnianym płotem miejsce pamięci z tradycyjnym drewnianym krzyżem – Troicą – mówią uczestnicy rajdu. - Nam przyszło tylko zapalić znicze i zawiesić biało – czerwoną szarfę.

 

Podobnie też było w miejscowości Kirlibaba, gdzie upamiętniono śmierć kolejnych 12 polskich legionistów z tej samej brygady 15 stycznia 1915r.

 

Pobyt w Rumunii był również okazją do spotkań w gronie wspólnoty polskiej w miejscowości Nowy Sołoniec, które dostarczyły obu stronom wiele wzruszeń. Wśród nich były także rozmowy z posłem do parlamentu rumuńskiego – przedstawiciela rumuńskiej Polonii Gerwazym Longerem.

-To niesamowite uczucie spotkać tak daleko od kraju, niemalże tuż przy granicy rumuńsko – ukraińskiej miejsce, gdzie wszyscy mówią po polsku i pielęgnują polską kulturę. Było to dla nas cenną lekcją patriotyzmu – mówią motocykliści. - Mamy nadzieję, że choć w części mogliśmy się im za to odwdzięczyć, organizując dla mieszkańców przejażdżki na motorach, ale i za to mieliśmy podziękowanie w formie wycieczki wozami konnymi po okolicznych górach.

Przejazd przez ogarniętą wojną Ukrainę niewolny był od obaw związanych z bezpieczeństwem podróży. Jednak podczas tysiąca przejechanych przez ten kraj kilometrów motocyklistów zastał tylko jeden alarm przeciwlotniczy, na który nie było panicznej reakcji mieszkańców… Widać, że wojna już wpisała się w ich życie.

- Gdyby nie blokstopy na ulicach, gdzie zatrzymywano pojazdy do kontroli – niepokoju wojennego bym nie odczuwała – mówi jedna z uczestniczek rajdu Anna Kujawka.

 

Na trasie przejazdu przez Ukrainę były miejsca związane z polską historią tych ziem: Jazłowiec, gdzie dwukrotnie stowarzyszenie skierowało busy z pomocą humanitarną, Podhajce, Kuropatniki, Brzeżany, Zadworze - Polskie Termopile, Suszno, Przebraże – miejsce polskiej samoobrony i Deraźne, gdzie członkowie rajdu uporządkowali polski cmentarz, na którym także spoczywają ofiary rzezi. I w końcu Łuck, gdzie motocykliści wzięli udział w uroczystej mszy świętej w katedrze w 79. rocznicę rzezi wołyńskiej, podczas której wymordowano 60 tysięcy Polaków. 11 lipca 1943r. oddziały UPA na Wołyniu dokonały zmasowanego ataku na 99 polskich miejscowości. To stanowiło kulminację czystki etnicznej na Wołyniu. dlatego też ten właśnie dzień – krwawa niedziela – stał się symbolem całej rzezi wołyńskiej.

- Byliśmy w miejscach, gdzie są ślady polskich wsi, których mieszkańcy zmuszeni byli podjąć walkę o wolność i pokój, mierząc się z atakami różnych najeźdźców w różnych okresach historycznych – mówi Anna Kujawka – Było to bardzo wymowne szczególnie teraz w czasie, gdy na Ukrainie trwa wojna z Rosją, podczas której giną nie tylko wojskowi, ale także cywile mordowani w bestialski sposób.

 

Polska jako kraj nie jest obojętna na tragedię Ukrainy. W polskich domach znalazło schronienie blisko 4 miliony uchodźców. Tylko za pośrednictwem Stowarzyszenia Wołyński Rajd Motocyklowy, które pomagało też w lokowaniu uciekinierów wojennych, przekazano na Ukrainie pomoc rzeczową o wartości około 2 mln zł. Zgodnie z hasłem „Pamiętamy i pomagamy”.

W imię tej pamięci Stowarzyszenie Wołyński Rajd Motocyklowy corocznie organizuje nie tylko rajdy, ale i uczestniczy we mszach rocznicowych. Także w Kazimierzu, gdzie w lapidarium ufundowało tablicę upamiętniającą ofiary wydarzeń z 1943r. „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary” – wyryto w kamieniu napis w czasach, gdy na temat rzezi na Wołyniu panowało powszechne milczenie. Temat ten coraz bardziej przebija się do powszechnej świadomości, ale wojna na Ukrainie sprawia, że znowu staje się… niewygodny. Najgorsze jest jednak to, że wciąż nie przywrócono prawa do poszukiwań i ekshumacji ofiar ukraińskich nacjonalistów i nawet pochówków polskich żołnierzy poległych w czasie I i II wojny światowej.

- Polska przyjęła pod swój dach niemal 4 mln Ukraińców. Co mamy więcej uczynić, aby szczątki naszych rodaków spoczęły na cmentarzu? – pytał po mszy w farze kazimierskiej 17 lipca Henryk Kozak prezes Stowarzyszenia Wołyński Rajd Motocyklowy.

[Relacja Ewy Anny Sorii]

 

 

 

 

 

 

 

Autor: Kazimierz Dolny
Powrót